|
Blog > Komentarze do wpisu
Wszystko i nic
Jak zawsze o wszystkim i niczym równocześnie. Kilka nawiązań do ostatnio czytanej literatury i jeszcze więcej wspomnień.
Czas w tym roku chyba oszalał. Zaledwie wczoraj były Święta Bożego Narodzenia, Sylwester i pierwsze spotkanie z Aniołkami a tymczasem znów mamy grudzień. Znów będą Święta i sylwester... Też mi odkrycie... Na podsumowanie roku przyjdzie jeszcze czas. Dziś kilka zaległych przemyśleń. Znów część z nich przyjął papier. Mimo wszystko tu czuję się bezpieczniej, zwłaszcza teraz. Ostatni tydzień spędziłam na czytaniu książek. Obydwie miały pozytywne przesłanie, jednak dla kogoś takiego jak ja nawet największy pozytyw może być równocześnie powodem do ogromnego smutku. Póki co staram się nad tym panować. To tylko książka... Już w weekend zdecydowałam, że nie pojadę w środę do Opola. Bo niby po co? I tak nie potrafię rozmawiać, nie mam nic ciekawego do powiedzenia. Oni w większości się znają, spotykają też częściej a ja jestem z innego świata. Co raz bardziej wirtualnego. Znowu zaczęła się walka na opisy. Wyłączyłam nawet możliwość ich czytania. Pewnie tylko na jakiś czas. Z jednej strony dziwię się dlaczego nie można normalnie porozmawiać unikając emocji. Jednak ja też nie potrafię mówić o wielu sprawach. I nie mówię, bo tak jest lepiej. To, że z czymś sobie nie radzę lub czegoś się boję to mój problem. Najgorzej jest z popełnianiem błędów. Pozornie bzdura, która nie zależy ode mnie potrafi mi zepsuć nawet najlepszy nastrój. Jak dziś kiedy to zaczął mi się z niewiadomych przyczyn wyłączać program do nadawania. Za pierwszym razem było to nawet śmieszne, bo pomyślałam, że z roztargnienia sama go wyłączyłam. Jednak bardzo szybko przestało. Mimo tego że w dość krótkim czasie udało się wszystko opanować i naprawić, to miałam ochotę uciec. Najzwyczajniej w świecie rzucić wszystko i iść w cholerę... czwartek, 01 grudnia 2011, inmyhead
inmyhead 2011/12/01 22:52:22
|
POMAGAJ:
|