To nie jest wpis o reklamie z telewizji...
Jednym z punktów na drodze do skutecznej i efektywnej komunikacji jest formułowanie prostych komunikatów opierających się na własnych uczuciach.
*ja myślę
*ja czuję
*ja uważam...
Ja, nie my, nie oni. Nie znamy WSZYSTKICH ludzi na świecie. Tym samym pisanie w liczbie mnogiej i uogólnienia typu "ludzie kochają pieniądze" czy "zwykle boimy się..." są zwyczajnym owijaniem w bawełnę. No chyba że wypowiedź jest poparta jakimiś statystykami.
Tylko że statystyki też nie zawsze są adekwatne i mają pokrycie w życiu codziennym.
Z resztą jak każde uogólnienia.
Po co to wszystko piszę? Bo sama często uciekam do ogólników.
Zamiast "boję się mówić o tym czy tamtym" piszę "boimy się poruszać takich tematów, bo nie wiemy jak to zostanie odebrane".
I co? I nic. Ja nadal sobie myślę w liczbie mnogiej, przez co nie rzadko problemy wykorzystują sytuację i też się mnożą.
Co z tym zrobić?
Nie wiem co zrobi z tym ktoś inny. Wiem co mogę zrobić ja.
Nauczyć się mówić wprost. Nazywać rzeczy po imieniu i odnosić je do siebie.
Bo przecież to moje życie i nikt go nie przeżyje za mnie.
No to od początku.
Jestem Beata i jestem idiotką :)
Ojj... Maleńka, ostre słowa. Dlaczego uważasz się za idiotkę?
Bo nie zauważam tego co dobre wokół mnie. Znaczy zauważam, ale skupiam się na problemach. Wyolbrzymiam minusy w taki sposób jakby w ogóle nie było plusów.
Czy naprawdę jest tak wiele minusów?
Sama nie wiem. Czasem wydaje mi się, że nie. Innym razem widzę wszystko na czarno. To właśnie wtedy jest najgorzej.
To może skup się i wypisz je wszystkie?
A jeśli ktoś to przeczyta?
Sama niedawno ograniczyłaś dostęp do bloga. Możliwość czytania ma tylko garstka osób, części z nich nawet nie znasz. A nawet jeśli to przecież nikt Cię za to nie zabije.
Ale będą wiedzieć
Ojj... ja też wiem. I co? Stało Ci się coś?
Nie...
No właśnie. Nie marudź tylko pisz.
Nawet nie wiem od czego zacząć. Różne sprawy w zależności od nastroju raz są neutralne i radzę sobie z nimi a innym razem mnie dobijają.
Pisz wszystko, od początku.
Na początku się urodziłam
Ejj... bez takich, bo jak Cię zdzielę to zobaczysz nie gwiazdki a całą Mleczną Drogę!
Ale czasem tak myślę
To nie myśl tylko pisz.
Hm... A więc jestem chora. Samo to nie jest największym problemem. Nie radzę sobie z tym, że jestem inna, gorsza od rówieśników i nie tylko.
Inny nie znaczy gorszy
Wiem, ale...
Nie ma żadnego ale. To, że jesteś inna nie zmienia nic. Wiesz jakby było na świecie cholernie nudno gdybyśmy wszyscy byli tacy sami? Pisz konkretniej, nie bój się.
Nie mogę robić tego co inni. Ciągle muszę na siebie uważać. Mam krzywy kręgosłup i grubą rękę którą nie robię prawie nic. Jestem Brzydka.
A kto Ci takich bzdur naopowiadał?
Przecież widzę.
Ja też widzę. Przede wszystkim to, że trzeba Cię zabrać do okulisty.
Jak już pisałam nie mogę robić tego wszystkiego co inni. Nie jestem całkowicie samodzielna. Zawsze byłam jakby pod kloszem i jestem bardzo nieporadna...
Coś jeszcze?
Jestem samotna, nikomu niepotrzebna. Gdybym umarła nikt by nawet nie zauważył.
Ty serio chcesz oberwać! A jakieś argumenty?
Jest sobota a ja kolejny dzień siedzę sama. Gdyby nie internet nie byłoby zupełnie z kim porozmawiać. Wszystkim tylko dokładam zmartwień.
Czyli masz z kim porozmawiać, a skoro dokładasz zmartwień, to znaczy że komuś na Tobie zależy.
Niby tak, ale oni mają własne problemy.
Dziecko a kto nie ma problemów? Znasz kogoś takiego?
Nie, ale to nie znaczy że mam prawo dobijać innych.
Płyta Ci się zacięła. Umówmy się że ja Ci nie przyłożę a Ty przyjmiesz do wiadomości, że jak ktoś nie będzie chciał słuchać o Twoich problemach to sam powie. Ok?
ok...
Grzeczna dziewczynka. A co z tą samotnością? Zawsze jesteś sama?
W zasadzie to nie... spotykam się czasem z Aniołkami, byłam z nimi niedawno w górach. Mam też Małego Księcia i Monię, jest jeszcze Agori i z Serduszkiem odzyskałam kontakt.
To cała masa ludzi.
Ale są bo tak wypada, nie chcą mnie smucić.
Udajmy że tego nie widziałam. Gdyby nie chcieli utrzymywać kontaktu to by zniknęli.
Tylko czemu siedzisz w domu? Może wypad do Aniołków? Lubisz ich przecież i to z wzajemnością. Przypomnij sobie rozmowy w górach podczas wchodzenia na szczyt.
Fakt, kilka osób się cieszyło. Większości z nich nie przeszkadza to jaka jestem. A z innymi nie było okazji porozmawiać. Wszyscy są otwarci i w porządku.
To dlaczego do nich nie pojedziesz?
Bo nie chcę się narzucać.
Grzmotnąć Cię?
Za co? Przecież jak jadę to zawsze muszą mnie odprowadzić bo nie znam ani Opola ani Wrocka. A we Wrocku jeszcze musiałabym mieć też nocleg.
Gdyby odprowadzenie było problemem powiedzieliby. I zarówno w Opolu jak i Wrocku nie proponowaliby Ci noclegu gdyby to był problem.
Lubię swoje łóżko.
Już lepiej, ale do Opola w środy możesz jeździć, masz w końcu autobus.
Niby tak, ale...
Nie ma żadnego ale! Jedziesz i już. Napisz tylko jutro do którejś z dziewczyn.
No ok...
Dobra, co dalej? Co jeszcze Cię gryzie.
Nie można mnie kochać. Znaczy nadaję się tylko na koleżankę, ale nic poza tym.
Skąd ta pewność?
Bo bywam wredna i kłótliwa. Do tego uparta. I ten wygląd...
Słodka złośnica której brak okularów i pewności
Phi..
Dobra, dobra. Co jeszcze?
Nie potrafię nazwać niektórych uczuć. Bardzo mi na kimś zależy. Wiem, że to ogromna sympatia. Czasem jednak boję się, że to coś więcej. Niczego nie chcę, tak jak teraz jest dobrze. Czasem tylko trochę mocniej bije serce i wtedy boję się, że jak to się wyda to on zniknie, że niby dla mojego dobra, a ja nie chcę by zniknął.
Nie pomogę Ci nazwać uczuć, ale nie bój się. Nie zniknie bo Cię lubi. Trochę więcej zaufania. Sama twierdziłaś że jest wyjątkowy...
Bo jest!
A więc zaufaj. Skoro jest wyjątkowy to też rozsądny i zrozumie.
Pewnie masz rację.
Wiem, że mam, uszy do góry. Pamiętaj o tym aby mówić o wszystkim szczerze i ze spokojem. Niedomówienia i domysły pogarszają relacje. I więcej wiary w siebie. :)
Spróbuję
Serce mówi "Kocham", rozum "to nie możliwe"
Ale przecież istnieje wiele rodzajów miłości. Między dziećmi i rodzicami, między rodzeństwem, ta romantyczna między mężczyzną i kobietę ma w sobie również pożądanie.
No i przyjaźń. To też rodzaj miłości.
Jak je wszystkie odróżnić? Dać sobie i innym czas.