Świat widziany moimi oczami.
Blog > Komentarze do wpisu
Wolność
Czyli kilka słów o końcu pewnego etapu w moim życiu. No i może jeszcze o czymś.

"Jestem wolna jak dzika świnia" - tak skomentowałam po powrocie do domu wczorajsze wydarzenia. Skończyłam drugi, póki co ostatni kurs i zdałam egzamin. Wczoraj byłam zadowolona poziomem własnej wiedzy, wynikiem egzaminu i tym, że wreszcie odpocznę.

Dziś było znacznie gorzej. Bo przecież znowu będę miała mnóstwo wolnego czasu...
Siedem dni w tygodniu, 24 godziny na dobę. No i znów będę ciągle sama. Kiedyś miałam bliżej kilka osób. Teraz też są, ale na dystans, niektórzy nawet na bardzo duży w porównaniu do tego co było, a ja nie potrafię zburzyć tego muru.
Mam co prawda Aniołki, ale wśród nich nie odnajduję się w stu procentach. Nie potrafię rozmawiać, a trzymanie się na uboczu nie ma większego sensu.
Tak więc wizyta raz na dwa tyg, a poza tym powrót do przeszłości.

Jest też radio. Jednak to też na znacznie mniejszą skalę. Pozostały czas to czytanie i coś, czego nie powinnam robić, czyli myślenie. No cóż, pozostaje wierzyć w to, że szybko nadejdzie marzec.
Zanim jednak nadejdzie czeka mnie Sylwester (co do niego jest kilka marzeń, ale posiedzę cicho, kto wie, może odpowiednie osoby same się zorientują). Jeśli nic się nie wydarzy będzie jak prawie zawsze (jeden wyjątek był), czyli przed kompem/TV.

Jeśli chodzi o luty, to zapewne będzie obóz. I tu się zaczynają schody.
Bo po pierwsze nie wiadomo jak będzie z kasą, a po drugie jeśli termin wyjazdu pokryje się z terminem rozpoczęcia kursu to będę musiała sobie odpuścić. Wyjazd rzecz jasna. Na kursie za bardzo mi zależy i za długo na niego czekam.
Zawsze może mnie do tego czasu trafić szlag, ale to mało prawdopodobne. Już prędzej ukochany kręgosłup się zbuntuje, ale to mały problem, bo nawet w przypadku bliskiego spotkania któregoś tam stopnia z chirurgami jestem w stanie wrócić na odpowiednie obroty w krótkim czasie.
Kolejny problem to pora roku i zachowanie mojego organizmu w czasie jej trwania. Jednak uparty osioł ze mnie i już nie raz stawiałam zdrowie (a raczej jego brak) poza najistotniejszą czołówką.

Wczoraj przed zaśnięciem i dziś przez pół dnia analizowałam swoje relacje względem otoczenia i to, jak inni mnie odbierają, lub mogą odbierać. Zorientowałam się, że nie wiem niemal nic o osobach, które uważam za przyjaciół. Dla porównania oni wiedzą o mnie niemal wszystko, nawet jeśli sama nic nie mówię.
Wnioski? Coś ze mną nie tak... I to bardzo nie tak.
Fakt, w dużej mierze zawdzięczam to samej sobie, zbyt często się izoluję.
To wszystko dlatego że nie lubię się narzucać, wypytywać, na siłę uszczęśliwiać kogoś swoją obecnością. Wychodzę z założenia, że jeśli ktoś będzie chciał pogadać o czymś, to sam powie. A ja nie mam prawa wchodzić w niczyje życie z butami.
Zdarza się że o coś proszę lub pytam, ale zawsze wtedy czuję się źle. Bo niby jakim prawem? Powinnam przecież pilnować własnego nosa.

Jedyne rozwiązanie jakie mi przychodzi do głowy to to, że nie potrafię się przyjaźnić, a jedynie być zwykłą znajomą.

Jest jeszcze coś. Nie radzę sobie z uczuciami. Nie potrafię ich nazwać. Może dlatego że już w domu nigdy z nikim nie miałam naprawdę bliskich relacji? A może to ja popsułam wszystko nie zauważając tego, co otrzymuję?

Bo przecież to przeze mnie rodzeństwo musiało szybciej dorosnąć, a mama ciągle jeździć ze mną po szpitalach, bo to mi się zachciało być taką jaka jestem.

Mimo wielu prób rozprawienia się z myślami temat ciągle wraca. Co by było gdybym się nie urodziła? Pewnie byliby dużo szczęśliwsi i może w domu układałoby się lepiej.

Większość rówieśników studiuje lub pracuje, często jedno i drugie. Zakładają własne rodziny, pomagają rodzicom... A ja? Ciągle siedzę swoim na głowie, niczego nie potrafię i to mi trzeba pomagać.

Każdy żyje po coś, nic nie dzieje się bez przyczyny. Jednak nie potrafię w tym wszystkim odnaleźć siebie.
Mam kilka marzeń, które już zawsze pozostaną tylko marzeniami i mnóstwo obaw, które czasem rosną do ogromnych rozmiarów, a wtedy przynoszą łzy.

środa, 23 listopada 2011, inmyhead
inmyhead 2011/11/23 20:51:14
Kliknij w obrazek

POMAGAJ: